Dni tylko dla nas


Niewiarygodne! Pierwszy raz od ponad pół roku zostałam ze swoim synkiem sama. Sama bez pomocy na cały dzień i całą noc. W zasadzie to na trzy noce. Na całym świecie kobiety zostają ze swoimi dziećmi same, ba nawet same je wychowują. Dla mnie to jakaś abstrakcja. Jak to sama?! Sama to ja ledwie ducha nie wyzionęłam. 
Zacznijmy jednak od początku. 
I teraz i poprzednim razem, czyli pół roku temu, dwie pierwsze noce były dobre. Teraz to nawet rewelacyjne bo synek "budzi się " tylko na cycusia i jak zje zaraz zapada w sen bez większych problemów. Wtedy to był trudny etap bo często był głodny a ssać nie chciał. Jak zapłakał jeść trzeba było być przy nim w ułamku sekundy, bo sekundy decydowały o całkowitym wybudzeniu a wtedy jeść już nie chciał, nie spał a do tego bardzo płakał. Ten temat zostawmy na inny post. 
Po tych dwóch nocach mój śliczny gałganek zorientował się, że taty brak, że jakoś dziwnie nie wrócił z pracy to pewnie trzeba na niego zaczekać. Masowanie, syczenie i prośby, że pora spać bo późno nic nie pomogły. Nawet fakt, że ledwie na oczy patrzył bo spał tylko przed południem a każdy drobiazg wyprowadzał go z równowagi i doprowadzał do płaczu przechodzącego w łkanie. 
Tym właśnie sposobem ja z wielkim bólem głowy musiałam doczekać 22:30 kiedy to po salwach płaczu, łkania, złości mój syn uznał że cyc nie taki straszny, że można go possać i udać do krainy snu. 
Żeby nie było zbyt kolorowo ostatniego dnia bez taty było dokładnie tak samo, nawet ból głowy dał mi w kość jakby mały nie śpiący brzdąc w domu to było mało. Mam nadzieję, że tych dni tylko dla nas dwojga nie będzie w najbliższym czasie zbyt wiele. Dzień to pikuś ale noce sam na sam z moim synem nadal trochę mnie przerażają. Trochę mniej odkąd odkryłam pewną sztuczkę, którą z wielką przyjemnością od września stosuję. O tym następnym razem. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mama zaczyna blogować, czyli jak obiecywałam tak zrobiłam.